Planowana deregulacja nie oznacza jednak likwidacji białej listy VAT ani obowiązkowego split payment. Nie znikają również wszystkie konsekwencje popełnienia błędu. Rząd chce usunąć konkretną sankcję działającą w podatkach dochodowych, czyli PIT i CIT. Nadal mogą pozostawać konsekwencje wynikające z ustawy o VAT, między innymi odpowiedzialność solidarna za zaległości kontrahenta w określonych przypadkach czy dodatkowe zobowiązanie podatkowe za pominięcie obowiązkowego mechanizmu podzielonej płatności. Dla przedsiębiorców jest to więc ważne uproszczenie, ale zdecydowanie nie sygnał, że od 2027 roku będzie można przestać kontrolować rachunki bankowe i zasady dokonywania przelewów.
Biała lista podatników VAT zawiera między innymi rachunki rozliczeniowe przedsiębiorców zgłoszone administracji skarbowej. W przypadku określonych transakcji przedsiębiorca powinien przed wykonaniem przelewu zweryfikować, czy konto kontrahenta znajduje się w wykazie. Problem pojawia się przede wszystkim przy płatnościach dotyczących transakcji między przedsiębiorcami, których jednorazowa wartość przekracza 15 tys. zł. Jeżeli faktura została wystawiona przez czynnego podatnika VAT, a zapłata trafi na niezgłoszony rachunek, obecne przepisy mogą pozbawić nabywcę możliwości zaliczenia tej części wydatku do kosztów uzyskania przychodów.
To szczególnie dotkliwa sankcja dlatego, że nie musi mieć żadnego związku z rzeczywistym charakterem zakupu. Towar mógł zostać prawidłowo dostarczony, usługa wykonana, przedsiębiorca może posiadać fakturę i mieć pełne prawo do uznania wydatku za związany z działalnością, a problem pojawia się wyłącznie z powodu sposobu wykonania przelewu. W efekcie jedno techniczne niedopatrzenie może zwiększyć dochód podlegający opodatkowaniu. Jeżeli firma zaliczyła już taki wydatek do kosztów, w obecnym systemie może być zobowiązana do jego zmniejszenia, a w niektórych sytuacjach do odpowiedniego zwiększenia przychodów.
Rządowy projekt zakłada uchylenie sankcji w podatkach dochodowych związanej z wykonaniem płatności na rachunek, którego nie ma na białej liście. Ministerstwo Finansów i Gospodarki wyjaśnia wprost, że przedsiębiorcy nie będą już tracić prawa do zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodów tylko dlatego, że zapłacili kontrahentowi na rachunek spoza wykazu podatników VAT. Rozwiązanie ma wejść w życie od 1 stycznia 2027 roku. Jest to część większego projektu deregulacyjnego obejmującego również uproszczenia dotyczące informacji o cenach transferowych.
Zmiana byłaby istotna zwłaszcza dla przedsiębiorstw wykonujących dużą liczbę przelewów. Dziś system księgowy lub pracownik działu finansowego musi kontrolować nie tylko prawidłowość faktury i rachunku, ale również potencjalne konsekwencje podatkowe braku rachunku w wykazie. Po wejściu proponowanych przepisów sam błąd dotyczący białej listy nie przekreśli kosztu w PIT lub CIT. Nie oznacza to jednak, że rachunek stanie się podatkowo obojętny w każdym zakresie. Biała lista nadal będzie funkcjonowała, a przepisy VAT mogą nadal nakładać na nabywcę inne konsekwencje.
Nie. Taki wniosek byłby zbyt daleko idący. Projekt usuwa jedną konkretną konsekwencję - wyłączenie wydatku z kosztów uzyskania przychodów. Nie likwiduje całego systemu białej listy ani innych przepisów powiązanych ze sposobem dokonania płatności. Obecnie przedsiębiorca, który zapłaci należność na konto niewidniejące w wykazie, może w określonych sytuacjach odpowiadać solidarnie ze sprzedawcą za jego zaległości w VAT dotyczące tej transakcji. Zawiadomienie ZAW-NR służy dziś między innymi do ochrony przed taką odpowiedzialnością.
Dlatego nawet po uchwaleniu deregulacji kontrolowanie rachunków kontrahentów może nadal mieć praktyczne znaczenie. Zniknięcie sankcji w PIT i CIT oznacza przede wszystkim, że przedsiębiorca nie będzie karany dodatkowym podatkiem dochodowym za prawidłowo poniesiony koszt tylko dlatego, że środki trafiły na niewłaściwy rachunek. Nie oznacza natomiast pełnego zniesienia odpowiedzialności wynikającej z VAT. Firmy, które po 1 stycznia 2027 roku całkowicie wyłączą weryfikację białej listy w swoich systemach płatniczych, mogą więc nadal narażać się na inne ryzyka.
Obecnie ZAW-NR jest jednym z najważniejszych mechanizmów ratunkowych po wykonaniu przelewu na rachunek spoza białej listy. Przedsiębiorca ma zasadniczo 7 dni od dnia zlecenia przelewu na poinformowanie urzędu skarbowego o zapłacie na inny rachunek. Złożenie zawiadomienia pozwala obecnie zachować możliwość zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodów oraz uwolnić się od odpowiedzialności solidarnej w VAT związanej z zaległościami kontrahenta dotyczącymi danej transakcji.
Jeżeli projekt wejdzie w życie w obecnym kształcie, pierwsza z tych funkcji straci znaczenie, ponieważ sam rachunek spoza wykazu nie będzie już prowadził do wyłączenia kosztu podatkowego. Druga może jednak pozostać istotna. ZAW-NR nie powinien więc być automatycznie uznany za formularz zbędny od 2027 roku. Przedsiębiorcy będą musieli patrzeć osobno na skutki w podatku dochodowym oraz VAT. To dobry przykład szerszej zasady wynikającej z projektu: zniesienie jednej sankcji nie oznacza usunięcia obowiązku lub wszystkich konsekwencji powiązanych z tym samym przelewem.
Obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności dotyczy określonych transakcji pomiędzy podatnikami VAT. Jeżeli faktura przekracza 15 tys. zł brutto i obejmuje towary lub usługi wymienione w załączniku nr 15 ustawy o VAT, płatność dotycząca takich pozycji powinna zostać zrealizowana w MPP. Mechanizm polega na podzieleniu zapłaty - kwota netto trafia na rachunek rozliczeniowy sprzedawcy, natomiast odpowiadająca jej kwota VAT na jego specjalny rachunek VAT. Obowiązek może wystąpić także wtedy, gdy sprzedawca omyłkowo nie umieścił na fakturze właściwej adnotacji.
Dzisiaj nabywca, który mimo obowiązku nie zastosuje MPP, może ponieść kilka rodzajów konsekwencji. Organ podatkowy może ustalić dodatkowe zobowiązanie odpowiadające 30 proc. kwoty VAT przypadającej na towary lub usługi objęte obowiązkowym split payment, przy czym przepisy przewidują wyjątki, między innymi gdy sprzedawca prawidłowo rozliczy należny VAT. Osoba fizyczna prowadząca działalność może również podlegać odpowiedzialności na podstawie Kodeksu karnego skarbowego. Dodatkowo obecnie wydatek opłacony z pominięciem obowiązkowego MPP może zostać wyłączony z kosztów uzyskania przychodów.
Projekt przewiduje usunięcie właśnie tej ostatniej konsekwencji - podatkowej sankcji w PIT i CIT. Jeżeli nabywca zapłaci fakturę bez użycia mechanizmu podzielonej płatności mimo obowiązku jego zastosowania, sam ten błąd nie ma już powodować utraty prawa do zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodów. W trakcie pierwszego czytania projektu w Sejmie przedstawiciel Ministerstwa Finansów wyjaśnił, że projekt uchyla sankcje w podatkach dochodowych zarówno przy zapłacie na konto spoza białej listy, jak i przy pominięciu mechanizmu podzielonej płatności.
To może mieć duże znaczenie przy kosztownych zakupach. Jeśli przedsiębiorca kupi materiały lub usługi za kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych, a pracownik omyłkowo zleci zwykły przelew zamiast MPP, obecne przepisy mogą prowadzić do wyłączenia odpowiedniej kwoty z kosztów podatkowych. Po planowanej zmianie rzeczywisty, prawidłowo udokumentowany i związany z działalnością koszt ma pozostać kosztem podatkowym. Projektodawca chce więc rozdzielić prawidłowość samego wydatku od błędu dotyczącego technicznego sposobu zapłaty.
Nie. Projekt w żaden sposób nie oznacza końca obowiązkowego MPP. Jeżeli transakcja spełnia ustawowe warunki, przedsiębiorca nadal będzie zobowiązany do zastosowania mechanizmu podzielonej płatności. Sprzedawca nadal powinien umieszczać na odpowiednich fakturach oznaczenie "mechanizm podzielonej płatności", a nabywca powinien wykonać specjalny komunikat przelewu. Zmiana dotyczy wyłącznie konsekwencji wynikającej z ustaw o podatkach dochodowych.
Co więcej, przy pominięciu obowiązkowego MPP nadal mogą działać sankcje wynikające z VAT. Oficjalne informacje Ministerstwa Finansów wskazują na dodatkowe zobowiązanie w wysokości 30 proc. VAT przypadającego na towary lub usługi objęte obowiązkowym mechanizmem oraz możliwość odpowiedzialności karnoskarbowej osoby fizycznej. Projekt deregulacyjny nie jest więc zgodą na wykonywanie zwykłych przelewów za wszystkie faktury. Firma nadal powinna prawidłowo identyfikować transakcje objęte załącznikiem nr 15 i zachować odpowiednie mechanizmy w systemach księgowych oraz bankowych.
Logika projektu opiera się na założeniu, że podatki dochodowe nie powinny być dodatkowym narzędziem sankcyjnym za uchybienia związane z techniką płatności. Jeżeli firma rzeczywiście kupiła towar lub usługę potrzebną do prowadzenia działalności, wydatek spełnia podstawowe kryteria kosztu uzyskania przychodu. Obecny system może jednak odebrać podatnikowi koszt wyłącznie dlatego, że płatność została skierowana na niewłaściwe konto albo wykonana zwykłym przelewem zamiast przez split payment. Rząd zaliczył zniesienie takich konsekwencji do działań deregulacyjnych mających zmniejszyć obciążenia administracyjne przedsiębiorców.
Nie oznacza to rezygnacji państwa z mechanizmów przeciwdziałających oszustwom VAT. Biała lista i MPP powstały przede wszystkim po to, aby zwiększać przejrzystość rozliczeń i utrudniać wyłudzanie podatku. Pozostawienie sankcji oraz odpowiedzialności na gruncie VAT ma nadal motywować firmy do prawidłowego wykonywania przelewów. Deregulacja polega więc na rezygnacji z dodatkowego karania tego samego błędu poprzez zwiększenie podatku dochodowego. Dla firmy oznacza to mniejsze ryzyko, że pojedyncze niedopatrzenie administracyjne wpłynie jednocześnie na kilka różnych rozliczeń podatkowych.
Skala problemu dobrze widoczna jest przy wysokich kosztach. Załóżmy, że spółka kupuje materiały o wartości 100 tys. zł netto, które bez wątpliwości służą działalności gospodarczej. Jeżeli przelew zostanie wykonany w sposób powodujący zastosowanie obecnej sankcji kosztowej, firma może utracić możliwość rozpoznania określonego wydatku w kosztach podatkowych. Przy 19-procentowym CIT brak 100 tys. zł kosztu oznacza w uproszczeniu wzrost podatku nawet o 19 tys. zł. Jest to dodatkowa konsekwencja obok ewentualnych problemów wynikających z przepisów VAT.
Właśnie takie sytuacje pokazują znaczenie planowanej zmiany. Rząd nie chce uznać, że zakup nagle przestał być związany z przychodem tylko dlatego, że księgowość wybrała niewłaściwy typ przelewu. Po wejściu nowych zasad pomyłka nadal może wymagać reakcji w zakresie VAT, ale nie ma dodatkowo zwiększać dochodu opodatkowanego PIT lub CIT. Dla większych przedsiębiorstw wykonujących tysiące przelewów rocznie zmniejsza to ryzyko podatkowe związane z pojedynczym błędem proceduralnym, choć nadal nie zwalnia z konieczności kontrolowania płatności.
Częściowo tak, ale nie powinny całkowicie rezygnować z obecnych kontroli. Po usunięciu sankcji w podatkach dochodowych konsekwencje błędnego przelewu mogą być mniejsze, dzięki czemu księgowość nie będzie musiała w każdym przypadku analizować również wpływu na koszty PIT lub CIT. Nadal jednak trzeba ustalać, czy dana faktura podlega obowiązkowemu MPP, sprawdzać prawidłowość rachunku i reagować w sytuacji, gdy konto kontrahenta nie znajduje się w wykazie. Mogą bowiem pozostawać konsekwencje wynikające z VAT oraz odpowiedzialności solidarnej.
Najrozsądniejszym podejściem będzie więc zmiana procedury, a nie jej likwidacja. System księgowy nadal powinien automatycznie oznaczać faktury objęte MPP i weryfikować rachunki dla odpowiednich transakcji. Zmieni się natomiast sposób postępowania po wykryciu błędu. Brak możliwości zaliczenia kosztu przestanie być jednym z podstawowych zagrożeń, natomiast księgowość będzie mogła skoncentrować się na pozostałych skutkach i ewentualnym zawiadomieniu urzędu. Przy dużej liczbie transakcji takie uproszczenie może ograniczyć liczbę korekt podatku dochodowego oraz sporów o prawidłowość kosztów.
Tak. Projekt zmienia zarówno ustawę o PIT, jak i ustawę o CIT. Oznacza to, że rozwiązanie ma znaczenie dla przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność i rozliczających podatek dochodowy na zasadach, w których koszty uzyskania przychodów wpływają na podstawę opodatkowania, jak również dla spółek będących podatnikami CIT. Nie będzie natomiast miało takiego samego praktycznego znaczenia dla podatnika korzystającego z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, ponieważ w tej formie opodatkowania przedsiębiorca co do zasady nie rozlicza kosztów uzyskania przychodów.
Dla JDG szczególnie ważne pozostaje to, że pominięcie obowiązkowego split payment może nadal wiązać się z odpowiedzialnością karnoskarbową. Usunięcie sankcji kosztowej nie oznacza więc pełnego bezpieczeństwa osoby fizycznej prowadzącej firmę. Z kolei w większych spółkach największą praktyczną korzyścią może być ograniczenie ryzyka korekt CIT dotyczących znacznych zakupów. Rządowe rozwiązanie zmienia zatem szeroki fragment podatkowych konsekwencji, ale jego realny efekt będzie zależał od formy działalności i sposobu rozliczania podatku dochodowego.
Rząd zaproponował, aby zniesienie sankcji w PIT i CIT dotyczących zarówno białej listy, jak i mechanizmu podzielonej płatności obowiązywało od 1 stycznia 2027 roku. Inne elementy tej samej ustawy, dotyczące między innymi cen transferowych, mają własne zasady wejścia w życie i zastosowania. Ministerstwo w komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów wyraźnie oddzieliło termin dotyczący sankcji płatniczych i wskazało dla nich właśnie początek 2027 roku.
Na 7 września 2026 roku projekt nie zakończył jeszcze procesu parlamentarnego. Wpłynął do Sejmu 22 lipca, pierwsze czytanie odbyło się 30 lipca, po czym dokument skierowano do Komisji do Spraw Deregulacji i Komisji Finansów Publicznych. Nie można więc jeszcze przedstawiać zmiany jako uchwalonego prawa. Firmy powinny do końca 2026 roku nadal stosować obecne zasady, w tym kontrolować wpływ błędnych płatności na koszty podatkowe. Dopiero ostatecznie uchwalona i opublikowana ustawa przesądzi, czy zapowiadana data 1 stycznia 2027 roku zostanie utrzymana.
Nie. Najważniejsze jest właściwe odczytanie zakresu deregulacji. Rząd nie proponuje końca białej listy, nie likwiduje rachunków VAT i nie znosi obowiązkowego mechanizmu podzielonej płatności. Chce natomiast zrezygnować z zasady, zgodnie z którą naruszenie tych obowiązków może jednocześnie powodować utratę prawa do rozpoznania rzeczywiście poniesionego wydatku w kosztach PIT albo CIT. Innymi słowy, sankcja ma zostać złagodzona, ale sam system kontroli płatności pozostaje.
Dla przedsiębiorców jest to korzystna wiadomość, szczególnie tam, gdzie codziennie wykonywana jest duża liczba przelewów. Jeden błąd pracownika nie powinien już od 2027 roku automatycznie zmieniać ekonomicznie uzasadnionego wydatku w koszt niemożliwy do podatkowego rozliczenia. Jednocześnie firmy nie powinny traktować nowych przepisów jak pozwolenia na dowolne wykonywanie przelewów. Nadal trzeba będzie kontrolować obowiązkowy MPP, rachunki kontrahentów i skutki na gruncie VAT. Jeżeli projekt zostanie uchwalony, najważniejsza zmiana będzie więc polegała na ograniczeniu wielokrotnego karania za jedno uchybienie, a nie na likwidacji zasad bezpiecznego rozliczania transakcji.