Jednoosobowa działalność jest szczególnie wrażliwa na wzrost stałych kosztów, utratę nawet jednego dużego klienta czy kilkutygodniowe opóźnienie płatności. Właściciel często nie ma rezerw finansowych porównywalnych z większą spółką, a jego prywatny budżet i finanse firmy są silnie ze sobą powiązane. Eksperci komentujący dane CEIDG wskazują przede wszystkim na rosnące składki, koszty pracy, niepewność gospodarczą i problemy z terminowym otrzymywaniem należności. Trzeba jednak odróżnić likwidację od zawieszenia. Ta druga decyzja bardzo często oznacza próbę przeczekania trudniejszego okresu, sezonową przerwę albo przygotowanie firmy do ponownego uruchomienia, a nie definitywne pożegnanie z przedsiębiorczością.
Od stycznia do czerwca 2026 roku do CEIDG wpłynęło 108,1 tys. wniosków o wykreślenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Rok wcześniej w analogicznym okresie było ich około 99,8 tys., co oznacza wzrost o 8,4 proc. Wzrost liczby wniosków odnotowano w 15 województwach, więc nie można mówić o problemie ograniczonym do pojedynczego regionu czy jednej lokalnej branży. Średnia z sześciu miesięcy rzeczywiście przekracza 18 tys. zamknięć miesięcznie, ale należy traktować ją jako arytmetyczne przeliczenie wyniku półrocznego, a nie informację, że w każdym miesiącu liczba likwidacji była identyczna.
Jeszcze ciekawiej wygląda zestawienie zamknięć z liczbą nowych działalności. W pierwszej połowie 2026 roku liczba wniosków o rozpoczęcie JDG była o ponad 5 proc. niższa niż rok wcześniej, chociaż nadal formalnie przewyższała liczbę wniosków o wykreślenie. Jednocześnie liczba wznowień działalności zwiększyła się o ponad 3 proc. rok do roku. Obraz rynku nie jest więc prostą historią o masowym znikaniu przedsiębiorców. Część firm się zamyka, część powstaje, a część przechodzi pomiędzy stanem aktywnym i zawieszonym. Niepokojące jest przede wszystkim to, że jednocześnie rośnie liczba likwidacji i zawieszeń, a maleje tempo tworzenia nowych JDG.
Sama liczba 18 tys. brzmi bardzo poważnie, ale do jej interpretacji potrzebny jest szerszy kontekst. CEIDG jest rejestrem bardzo dynamicznym. Każdego roku setki tysięcy osób rozpoczynają działalność, zamykają ją, zawieszają albo ponownie wznawiają. W całym 2025 roku powstało około 288,8 tys. nowych JDG, zamknięto około 196,7 tys., a ponad 191 tys. wznowiono. Wysoka liczba wykreśleń nie jest więc sama w sobie zjawiskiem nowym. Tym, co zwraca uwagę w 2026 roku, jest przyspieszenie - liczba zamknięć w pierwszym półroczu wzrosła o 8,4 proc., a nowych wniosków o uruchomienie działalności było mniej niż rok wcześniej.
Podobny sygnał widać w szerszych danych REGON. Na koniec lipca 2026 roku zarejestrowanych było 5,51 mln podmiotów gospodarki narodowej, ale aż 855,3 tys. posiadało status zawieszony. Stanowiło to 15,5 proc. wszystkich wpisanych podmiotów, a liczba zawieszonych zwiększyła się w ciągu miesiąca o 1,6 proc. Dane REGON obejmują szerszą grupę niż same JDG, dlatego nie można ich bezpośrednio dodawać do statystyk CEIDG. Potwierdzają jednak, że czasowe wyłączanie aktywności biznesowej jest obecnie zjawiskiem bardzo dużej skali. Wniosek jest więc bardziej złożony niż hasło o "upadku przedsiębiorczości" - część rynku znajduje się raczej w stanie podwyższonej rotacji i ostrożności.
W jednoosobowej działalności część kosztów trzeba ponosić niezależnie od tego, czy miesiąc był bardzo dobry, czy firma praktycznie nie miała sprzedaży. W 2026 roku przedsiębiorca opłacający pełne składki społeczne od minimalnej podstawy płaci 1926,76 zł miesięcznie, jeśli korzysta również z dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. Do tego dochodzi składka zdrowotna ustalana według formy opodatkowania. Minimalna składka zdrowotna dla przedsiębiorców na skali i podatku liniowym wynosi w obecnym roku składkowym 432,54 zł. Oznacza to, że przy pełnym ZUS suma samych minimalnych składek może przekraczać 2,3 tys. zł miesięcznie, jeszcze przed podatkiem dochodowym i pozostałymi kosztami działalności.
Dla przedsiębiorcy osiągającego kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznego dochodu taka kwota jest jednym z wielu kosztów. Dla osoby mającej w słabszym miesiącu kilka tysięcy złotych przychodu może jednak przesądzić o opłacalności utrzymywania działalności. Najbardziej narażone są biznesy sezonowe, drobne usługi, samozatrudnieni posiadający niewielką liczbę klientów oraz firmy, które właśnie utraciły ważny kontrakt. Ulgi takie jak preferencyjne składki, Mały ZUS Plus czy wakacje składkowe mogą czasowo zmniejszać obciążenie, ale nie każda firma spełnia warunki korzystania z nich. W rezultacie część przedsiębiorców dochodzi do momentu, w którym utrzymywanie aktywnego wpisu bez wystarczającej liczby zleceń staje się ekonomicznie trudne.
Mała firma może być rentowna na papierze i jednocześnie nie mieć pieniędzy na rachunku. Wystarczy, że klient nie zapłaci faktury w terminie, podczas gdy przedsiębiorca musi uregulować ZUS, podatki, leasing, czynsz czy zobowiązania wobec własnych dostawców. Zatory płatnicze pozostają realnym problemem polskiego rynku. Tylko na początku 2026 roku UOKiK wydał osiem decyzji dotyczących przedsiębiorstw tworzących zatory i nałożył ponad 2,6 mln zł kar. Opóźnione płatności objęte tymi decyzjami przekraczały łącznie 200 mln zł, a wobec kolejnych firm wszczynano postępowania i kierowano wystąpienia dyscyplinujące.
Dla jednoosobowej działalności jedna niezapłacona faktura może mieć znacznie większe konsekwencje niż dla dużej spółki posiadającej kilka źródeł finansowania. Przedsiębiorca często wykonuje usługę albo kupuje materiały z własnych pieniędzy, następnie wystawia fakturę z terminem 14, 30 lub 60 dni i dopiero później otrzymuje wynagrodzenie. Gdy kontrahent przesuwa płatność o kolejne tygodnie, przedsiębiorca faktycznie zaczyna finansować jego działalność. Jeżeli sytuacja powtarza się regularnie, firma może nie mieć problemu z popytem, lecz z płynnością. Właśnie dlatego eksperci analizujący wzrost liczby zamykanych JDG wymieniają zatory płatnicze obok składek i kosztów pracy jako jeden z czynników zwiększających presję na najmniejsze przedsiębiorstwa.
W pierwszym półroczu 2026 roku do CEIDG wpłynęło aż 191,4 tys. wniosków o zawieszenie JDG, czyli o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej. To prawie 32 tys. zawieszeń miesięcznie w prostym przeliczeniu półrocznego wyniku. Skala jest więc zdecydowanie większa niż w przypadku definitywnych wykreśleń. Nie należy jednak interpretować każdego takiego wniosku jako firmy znajdującej się na granicy bankructwa. Zawieszenie jest narzędziem, które pozwala czasowo ograniczyć aktywność, gdy przedsiębiorca nie ma zleceń, prowadzi biznes sezonowy, przechodzi na etat, czeka na nowy kontrakt albo z powodów prywatnych potrzebuje kilku miesięcy przerwy.
Popularność tego mechanizmu zwiększa możliwość stosunkowo łatwego powrotu do biznesu. Od czerwca 2026 roku status działalności można dodatkowo zmienić bezpośrednio w aplikacji mObywatel - przedsiębiorca może zawiesić lub wznowić firmę, przesyłając elektroniczny wniosek do CEIDG. Formalna bariera staje się więc coraz niższa, a działalność może być traktowana bardziej elastycznie. Wzrost liczby zawieszeń należy dlatego czytać jako połączenie dwóch zjawisk: rzeczywistej presji finansowej oraz coraz częstszego używania JDG jako formy aktywności uruchamianej wtedy, gdy pojawiają się odpowiednie zlecenia.
Zawieszenie może mieć sens, gdy przyczyna problemu jest przejściowa. Typowym przykładem jest przedsiębiorca pracujący głównie sezonowo, osoba czekająca kilka miesięcy na rozpoczęcie nowego kontraktu albo właściciel firmy, który chwilowo podejmuje pracę na etacie. Zawieszona JDG pozostaje w rejestrze i może zostać później wznowiona bez zakładania działalności od początku. Przedsiębiorca nie może w tym czasie normalnie prowadzić bieżącej działalności i osiągać nowych przychodów z jej wykonywania, ale może między innymi regulować lub przyjmować należności dotyczące okresu sprzed zawieszenia oraz wykonywać czynności niezbędne do zabezpieczenia źródła przychodów.
Likwidacja jest bardziej naturalnym rozwiązaniem, gdy właściciel nie przewiduje powrotu do działalności albo model biznesowy przestał być opłacalny. Zakończenie JDG oznacza wykreślenie wpisu z CEIDG i wykonanie odpowiednich rozliczeń podatkowych. Ministerstwo Finansów przypomina, że zakończenie działalności należy zgłosić w CEIDG w ciągu 7 dni od faktycznego zaprzestania jej prowadzenia. W praktyce wybór między zawieszeniem i zamknięciem powinien więc zależeć nie od emocji po jednym słabym miesiącu, lecz od tego, czy istnieje realny scenariusz ponownego generowania przychodów w przewidywalnej przyszłości.
Dla najmniejszej firmy niepewność jest kosztem samym w sobie. Jeżeli przedsiębiorca nie wie, czy za trzy miesiące będzie miał wystarczającą liczbę klientów, może ograniczyć inwestycje, zrezygnować z zatrudnienia albo zawiesić działalność, zanim pojawi się realna strata. Im większy udział stałych wydatków, tym mniejszy margines bezpieczeństwa. Eksperci komentujący dane CEIDG właśnie niepewność gospodarczą wymieniają obok rosnących składek, kosztów pracy i problemów z płatnościami jako jedną z przyczyn zwiększonej liczby likwidacji oraz zawieszeń w 2026 roku.
Znaczenie ma także skumulowanie zmian organizacyjnych i regulacyjnych. Mały przedsiębiorca jest jednocześnie sprzedawcą, specjalistą, administratorem, osobą pilnującą podatków i często własnym działem obsługi klienta. Każdy nowy obowiązek wymaga więc jego czasu albo zakupu zewnętrznej obsługi. Nawet jeśli dana reforma docelowo upraszcza prowadzenie biznesu, okres dostosowania może zwiększać koszty i poczucie ryzyka. Nie oznacza to, że można przypisać konkretną liczbę zamknięć jednej zmianie przepisów. Statystyki CEIDG pokazują rezultat decyzji tysięcy ludzi podejmowanych z bardzo różnych powodów, dlatego przyczyn należy szukać raczej w kumulacji presji niż w jednym wydarzeniu.
Tak, ponieważ o kondycji przedsiębiorczości decyduje nie tylko to, ile firm znika, ale również ile nowych pojawia się na ich miejsce. W pierwszej połowie 2026 roku wniosków o założenie JDG było o ponad 5 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Jednocześnie wzrosła liczba zamknięć i zawieszeń. Choć nowych działalności formalnie nadal było więcej niż likwidowanych, zestawienie wszystkich przepływów pokazuje mniej korzystny obraz niż sama liczba rejestracji. Zdaniem ekspertów analizujących dane CEIDG liczba aktywnych JDG po uwzględnieniu zawieszeń i wznowień zmniejszała się.
Mniejsza liczba nowych działalności może być równie istotnym sygnałem jak większa liczba zamknięć, ponieważ pokazuje zmianę skłonności ludzi do podejmowania ryzyka. Osoba zastanawiająca się nad samozatrudnieniem porównuje przewidywane przychody ze składkami, podatkami, kosztami księgowości oraz stabilnością alternatywnego zatrudnienia. Jeżeli rachunek staje się mniej atrakcyjny, może w ogóle nie zarejestrować firmy. Efekt nie pojawia się wtedy w statystyce likwidacji, ale po kilku latach może wpływać na liczbę małych przedsiębiorstw, konkurencję i lokalny rynek usług. Dlatego dane o zamknięciach należy analizować razem z rejestracjami, wznowieniami i zawieszeniami.
Dane z ostatnich lat sugerują, że w części przypadków właśnie tak się dzieje. W 2025 roku liczba wznowień przekroczyła 191 tys., a w pierwszej połowie 2026 roku wzrosła o ponad 3 proc. rok do roku. Oznacza to, że duża grupa osób nie kończy definitywnie z działalnością, lecz okresowo ją wyłącza i ponownie uruchamia. Dotyczy to między innymi sezonowych usług, projektowego B2B, pracy kreatywnej, budownictwa czy działalności zależnej od pojedynczych kontraktów. JDG coraz częściej może więc przypominać "przełącznik" między różnymi sposobami zarabiania, a nie firmę funkcjonującą nieprzerwanie przez kilkadziesiąt lat.
Ułatwienia cyfrowe dodatkowo wspierają taki model. Przedsiębiorca może obecnie zarządzać statusem firmy przez mObywatel, a samo zawieszenie nie oznacza konieczności późniejszego zakładania działalności od początku. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to racjonalne w sytuacji, gdy firma nie ma bieżących zleceń, a utrzymywanie jej aktywności generowałoby stałe koszty. Dlatego rekordowa liczba zawieszeń ma dwa znaczenia jednocześnie. Jest sygnałem trudniejszych warunków dla części firm, ale również dowodem, że przedsiębiorcy coraz aktywniej wykorzystują dostępne mechanizmy do dostosowania kosztów działalności do rzeczywistego popytu.
Największą słabością jednoosobowej działalności jest jednocześnie jej największa zaleta - niewielka skala. Jedna osoba może prowadzić biznes bez rozbudowanej administracji, szybko podejmować decyzje i utrzymywać niskie koszty organizacyjne. Ta sama konstrukcja sprawia jednak, że utrata jednego klienta może oznaczać spadek przychodów o 30, 50, a nawet 100 proc. W większej firmie przychody są zazwyczaj rozłożone pomiędzy większą liczbę klientów, a przedsiębiorstwo może posiadać rezerwy, kredyt obrotowy czy majątek pozwalający przetrwać przejściowy kryzys. W JDG kilka słabszych miesięcy może znacznie szybciej prowadzić do decyzji o zawieszeniu.
Do tego dochodzi silne połączenie finansów przedsiębiorcy z jego sytuacją osobistą. Osoba prowadząca JDG musi z tego samego strumienia pieniędzy finansować działalność i własne utrzymanie. Jeżeli kontrahent nie płaci, nie tylko brakuje środków na firmowe rachunki, ale również na bieżące życie właściciela. Nic więc dziwnego, że przy wzroście stałych obciążeń przedsiębiorcy szybciej reagują ograniczeniem działalności. Liczba 108,1 tys. zamknięć w pół roku nie oznacza, że wszystkie te biznesy były niewypłacalne. Część właścicieli mogła po prostu uznać, że dalsze ponoszenie kosztów przy obecnym poziomie przychodów nie daje już wystarczającej ekonomicznej korzyści.
Na podstawie danych za półrocze nie można uczciwie przesądzić, że przez cały rok co miesiąc będzie znikać dokładnie 18 tys. firm. Liczba wykreśleń jest sezonowa i może zmieniać się wraz z koniunkturą, kosztami prowadzenia biznesu czy sytuacją w poszczególnych branżach. Lipcowe dane REGON pokazały 16,6 tys. wyrejestrowanych podmiotów gospodarki narodowej i 28,8 tys. nowych rejestracji, ale jest to inna statystyka obejmująca szerszy zakres podmiotów niż CEIDG. Nie należy więc bezpośrednio porównywać tych wartości z półrocznymi danymi dotyczącymi wyłącznie JDG.
Najważniejszy sygnał z pierwszej połowy roku pozostaje jednak czytelny: wykreśleń było więcej niż rok wcześniej, zawieszeń również, a zainteresowanie zakładaniem nowych JDG spadło. O dalszym kierunku zdecydują między innymi popyt konsumencki, poziom kosztów prowadzenia firmy, dostępność zleceń oraz zdolność przedsiębiorstw do utrzymywania płynności. Dlatego hasło o 18 tys. firm znikających miesięcznie najlepiej traktować jako ostrzeżenie wynikające ze średniej za pierwsze półrocze, a nie jako prognozę przesądzającą przyszłość. Problem jest realny, ale dane pokazują przede wszystkim rosnącą presję i rotację w sektorze najmniejszych przedsiębiorstw, a nie prosty proces masowego bankructwa.