Porównanie komplikuje także konstrukcja samych obligacji. Oprocentowanie 5,35 proc. nie jest stałe przez 10 lat. Dotyczy wyłącznie pierwszego rocznego okresu obligacji EDO kupowanych we wrześniu 2026 roku. W kolejnych latach oprocentowanie będzie odpowiadało inflacji powiększonej o stałą marżę 2 pkt proc. To produkt przeznaczony przede wszystkim do długiego oszczędzania i ochrony kapitału przed utratą siły nabywczej. Lokata z kolei najczęściej pozwala od razu dokładnie określić zysk za trzy, sześć czy dwanaście miesięcy. Odpowiedź na pytanie, co opłaca się bardziej, zależy więc przede wszystkim od czasu, na jaki odkładamy pieniądze.
Oferta Ministerstwa Finansów obejmuje kilka rodzajów papierów o zupełnie różnych zasadach naliczania odsetek. Obligacje 3-miesięczne OTS oferują stałe 2 proc. w skali roku. Roczne ROR rozpoczynają pierwszy miesięczny okres od 4 proc., a później ich oprocentowanie odpowiada stopie referencyjnej NBP bez dodatkowej marży. Dwuletnie DOR zaczynają od 4,15 proc., a w kolejnych miesiącach do stopy referencyjnej NBP dodawana jest marża 0,15 pkt proc. Trzyletnie TOS mają natomiast stałe oprocentowanie 4,40 proc. przez cały okres oszczędzania.
Dłuższe papiery są skonstruowane inaczej. Czteroletnie COI dają w pierwszym roku 4,75 proc., a następnie inflację powiększoną o 1,50 pkt proc. Dziesięcioletnie EDO oferują 5,35 proc. w pierwszym roku, a później inflację plus 2 pkt proc. Rodzinne obligacje ROS i ROD, dostępne dla beneficjentów programu Rodzina 800 plus, oferują odpowiednio 5 proc. i 5,60 proc. w pierwszym roku, a następnie inflację powiększoną o 2 lub 2,50 pkt proc. Jedna informacja o oprocentowaniu "obligacji skarbowych" jest więc bardzo dużym uproszczeniem, ponieważ poszczególne serie odpowiadają zupełnie różnym potrzebom oszczędzających.
Stawka 5,35 proc. dotyczy 10-letnich obligacji emerytalnych EDO0936 sprzedawanych we wrześniu. Każda kosztuje 100 zł, a oprocentowanie w pierwszym roku wynosi 5,35 proc. W kolejnych latach nie jest już znane z góry - zostanie ustalone na podstawie inflacji i stałej marży wynoszącej 2 pkt proc. Ważnym elementem EDO jest również kapitalizacja. Odsetki nie są corocznie wypłacane właścicielowi, lecz powiększają wartość, od której naliczane są kolejne odsetki. Dzięki temu działa mechanizm procentu składanego.
Nie należy więc czytać stawki 5,35 proc. tak, jak oprocentowania dziesięcioletniej lokaty ze stałym procentem. Po pierwszym roku wynik może być wyższy albo niższy w zależności od inflacji. Jeżeli wzrost cen pozostanie podwyższony, marża 2 pkt proc. zapewni oprocentowanie przewyższające wskaźnik wykorzystywany do jego ustalania. Jeżeli inflacja mocno spadnie, spadnie również oprocentowanie obligacji. W sierpniu 2026 roku szybki szacunek GUS wskazywał inflację CPI na poziomie 3,4 proc. rok do roku, ale nie przesądza to jeszcze oprocentowania konkretnej obligacji w drugim roku, ponieważ będzie ono ustalane dopiero zgodnie z warunkami emisji w odpowiednim terminie.
Przy prostym obliczeniu 10 tys. zł oprocentowane przez rok na 5,35 proc. generuje 535 zł odsetek brutto. Dochody z odsetek i papierów wartościowych są co do zasady objęte 19-procentowym podatkiem od dochodów kapitałowych. Dla zobrazowania skali po uwzględnieniu 19 proc. podatku z 535 zł pozostaje około 433,35 zł. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku EDO rzeczywisty mechanizm rozliczenia jest związany z kapitalizacją odsetek i wypłatą środków na końcu oszczędzania, dlatego nie należy utożsamiać takiego prostego wyliczenia z coroczną wypłatą gotówki.
Dla porównania roczna lokata o oprocentowaniu 5 proc. daje przy 10 tys. zł około 500 zł odsetek brutto i około 405 zł po 19-procentowym podatku. Przy 6 proc. byłoby to około 600 zł brutto i 486 zł po podatku, a przy 7 proc. około 700 zł brutto i 567 zł po podatku. Już na tym przykładzie widać, że promocyjna lokata na 6 czy 7 proc. może w krótkim terminie pobić pierwszy rok EDO. Problem polega na tym, że tak wysokiej stawki zwykle nie da się zagwarantować na kolejne dziesięć lat, podczas gdy EDO po pierwszym roku przechodzą na mechanizm inflacja plus 2 pkt proc.
Tak, jeżeli porównujemy wyłącznie najwyższą nominalną stawkę dostępną we wrześniu. Według zestawienia Bankier.pl maksymalnie można znaleźć 7 proc. w skali roku. Nie jest to jednak standardowa oferta dostępna bez ograniczeń. Najwyższa stawka dotyczy miesięcznego depozytu dla nowych klientów, wymaga otwarcia rachunku i zgód marketingowych, a limit wpłaty wynosi 10 tys. zł. Wśród lokat na okres od trzech do sześciu miesięcy pojawiają się również oferty około 6 proc., ale także z dodatkowymi warunkami.
Dlatego porównywanie 7 proc. na lokacie z 5,35 proc. na EDO bez informacji o czasie i warunkach jest mylące. Lokata 7-procentowa może trwać miesiąc i obejmować maksymalnie 10 tys. zł. Po jej zakończeniu klient będzie musiał znaleźć następną ofertę, która prawdopodobnie będzie już miała inne oprocentowanie. Dziesięcioletnie EDO pozwalają natomiast zainwestować znacznie większą kwotę na długi okres i automatycznie dostosowują oprocentowanie do inflacji po pierwszym roku. Lokata wygrywa więc w konkretnym krótkim okresie, natomiast obligacja oferuje zupełnie inny rodzaj przewidywalności.
We wrześniu 2026 roku obligacje TOS0929 oferują stałe oprocentowanie 4,40 proc. przez trzy lata. Ich największą zaletą jest możliwość zagwarantowania tej stawki na znacznie dłuższy czas niż w przypadku większości promocyjnych lokat. Jeśli stopy procentowe i oprocentowanie depozytów w kolejnych kwartałach będą spadały, dzisiejsze 4,40 proc. może za rok wyglądać znacznie atrakcyjniej. Jeżeli natomiast stopy ponownie wzrosną, posiadacz TOS pozostanie związany z oprocentowaniem ustalonym w dniu zakupu.
Na początku września najlepsze lokaty na rynku oferują więcej niż 4,40 proc., a kilka banków przekracza 5 proc. Trzeba jednak dokładnie sprawdzać okres depozytu. Trzymiesięczna lokata na 5,5 proc. nie daje gwarancji, że po jej zakończeniu kolejne pieniądze będzie można ulokować na podobnych warunkach. TOS może być więc interesującym rozwiązaniem dla osoby, która zakłada dalszy spadek oprocentowania lokat i nie chce co kilka miesięcy przenosić oszczędności pomiędzy bankami. Nie jest natomiast oczywistym wyborem dla kogoś, kto chce maksymalizować oprocentowanie przez najbliższe kilka miesięcy.
Najważniejszą zaletą COI i EDO nie jest najwyższe oprocentowanie w momencie zakupu, ale sposób jego ustalania w kolejnych latach. Czteroletnie COI po pierwszym roku płacą inflację powiększoną o 1,5 pkt proc., a dziesięcioletnie EDO inflację plus 2 pkt proc. Jeżeli wzrost cen ponownie przyspieszy, oprocentowanie tych papierów automatycznie zwiększy się w kolejnym okresie odsetkowym. Zwykła lokata nie posiada takiego mechanizmu. Bank ustala oprocentowanie na określony czas i nie musi podnosić go tylko dlatego, że inflacja wzrosła.
Nie oznacza to jednak pełnej gwarancji realnego zysku. Odsetki podlegają opodatkowaniu, a wskaźnik inflacji używany do ustalania oprocentowania dotyczy konkretnego okresu historycznego. Do tego konsument może odczuwać inną strukturę wzrostu cen niż oficjalny CPI. Niemniej mechanizm indeksacji znacząco zmniejsza ryzyko pozostawania przez wiele lat z niską, z góry ustaloną stopą procentową w okresie ponownego przyspieszenia inflacji. To właśnie dlatego obligacje inflacyjne powinno się porównywać raczej z wieloletnią strategią odnawiania lokat niż z pojedynczym depozytem reklamowanym obecnie na 6 czy 7 proc.
Szybki szacunek GUS za sierpień 2026 roku pokazał wzrost cen konsumpcyjnych o 3,4 proc. rok do roku. To znacznie niższy poziom niż podczas szczytu inflacyjnego z wcześniejszych lat, co naturalnie zmniejsza przyszłe oprocentowanie papierów indeksowanych cenami w porównaniu z okresami bardzo wysokiej inflacji. Z drugiej strony marża 2 pkt proc. w EDO nadal pozostaje istotnym elementem konstrukcji. Obligacja nie ma jedynie odtwarzać inflacji, lecz w kolejnych okresach dodawać do odpowiedniego wskaźnika stałą premię.
Inwestor powinien jednak patrzeć na EDO jako na produkt dziesięcioletni, a nie zakład dotyczący inflacji w jednym miesiącu. W ciągu dekady Polska może przechodzić przez okresy niskiej i wysokiej inflacji, a oprocentowanie obligacji będzie się do tego dostosowywać co roku. Lokata wymaga natomiast każdorazowego zaakceptowania stawki oferowanej przez bank w momencie jej odnawiania. Jeśli ktoś uważa, że przez wiele lat inflacja będzie bardzo niska i jednocześnie banki będą oferowały atrakcyjne depozyty, EDO nie muszą być najlepszym rozwiązaniem. Jeżeli priorytetem jest długoterminowa ochrona oszczędności przed niespodziewanym powrotem inflacji, ich konstrukcja staje się znacznie bardziej interesująca.
Nie i jest to prawdopodobnie najważniejsza informacja przy wrześniowej ofercie. 5,35 proc. obowiązuje wyłącznie przez pierwszy rok EDO0936. Od drugiego roku stopa procentowa będzie ustalana jako odpowiedni wskaźnik inflacji powiększony o marżę 2 pkt proc. Oznacza to, że dokładnego zysku z całych dziesięciu lat nie można policzyć w dniu zakupu. Do tego odsetki są kapitalizowane, więc każdy kolejny okres naliczany jest od coraz większej wartości.
Właśnie pod tym względem trzyletnie TOS i dziesięcioletnie EDO są produktami niemal przeciwnymi. Przy TOS znamy oprocentowanie 4,40 proc. na cały okres. Przy EDO znamy wysoką pierwszą stawkę i formułę na przyszłość, ale nie znamy przyszłych wartości inflacji. Osoba oczekująca dokładnie określonej kwoty za kilka lat może preferować oprocentowanie stałe. Osoba obawiająca się, że dzisiejsza stopa szybko straci atrakcyjność wskutek ponownego wzrostu cen, może uznać indeksację za większą zaletę.
Roczne ROR i dwuletnie DOR są powiązane ze stopą referencyjną Narodowego Banku Polskiego. We wrześniu ich pierwszy miesięczny okres oprocentowany jest odpowiednio na 4 proc. i 4,15 proc. Później ROR oferują stopę referencyjną NBP bez dodatkowej marży, natomiast DOR stopę referencyjną powiększoną o 0,15 pkt proc. Jeśli Rada Polityki Pieniężnej będzie dalej obniżała stopy, oprocentowanie tych obligacji również spadnie. Jeśli cykl się odwróci, może natomiast ponownie wzrosnąć.
Podobny mechanizm działa pośrednio na rynku lokat. Banki bardzo szybko reagują na perspektywę niższych stóp, obniżając oprocentowanie nowych depozytów. Nie oznacza to jednak identycznego przełożenia jeden do jednego, ponieważ znaczenie ma również konkurencja o pieniądze klientów i sytuacja płynnościowa poszczególnych banków. Osoba przewidująca dalszy spadek stóp może więc rozważać zablokowanie stałego oprocentowania TOS, zamiast wybierać obligacje zmienne ROR lub DOR. Przy krótkiej perspektywie można natomiast nadal wykorzystywać najlepsze promocyjne lokaty dostępne na rynku.
To zależy od konkretnego produktu. Lokata jest zwykle zawierana na określony okres i można ją zerwać wcześniej, ale w wielu bankach oznacza to utratę całości albo większości naliczonych odsetek. Detaliczne obligacje skarbowe również można zakończyć przed terminem poprzez przedterminowy wykup. Nie trzeba więc rzeczywiście czekać pełnych dziesięciu lat na pieniądze z EDO. Wycofanie środków wiąże się jednak z opłatą. Dla dziesięcioletnich emisji kupowanych od 1 września 2024 roku wynosi ona 3 zł od każdej obligacji o nominale 100 zł.
Opłata 3 zł oznacza, że szybkie wyjście z EDO może bardzo mocno zmniejszyć atrakcyjność inwestycji. Przy jednej obligacji wartość nominalna wynosi 100 zł, więc opłata odpowiada aż 3 proc. wartości nominalnej. Jeżeli inwestor planuje wykorzystać pieniądze za kilka miesięcy, dziesięcioletnie EDO mogą być nieodpowiednim narzędziem pomimo atrakcyjnego oprocentowania. Wybór powinien więc zaczynać się nie od pytania "gdzie dają więcej procent?", ale "kiedy będę potrzebował pieniędzy?". Rezerwa awaryjna i oszczędności emerytalne mają zupełnie inne wymagania dotyczące płynności.
Lokaty w polskich bankach objętych systemem gwarantowania korzystają z ochrony Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Standardowy limit wynosi równowartość 100 tys. euro dla jednego deponenta w jednym banku lub kasie i obejmuje łącznie wszystkie jego kwalifikujące się rachunki wraz z naliczonymi odsetkami. Przy oszczędnościach mieszczących się w limicie ryzyko utraty środków wskutek upadłości banku jest więc objęte ustawowym systemem ochrony.
Obligacje detaliczne nie są depozytem bankowym i nie korzystają z BFG. Są zobowiązaniem Skarbu Państwa, czyli emitentem jest państwo. Porównując bezpieczeństwo, trzeba więc rozróżnić dwa odmienne mechanizmy: gwarancję depozytu w ramach BFG i zobowiązanie państwa wynikające z posiadania obligacji. Dla większości oszczędzających oba rozwiązania znajdują się po konserwatywnej stronie rynku finansowego, ale ich konstrukcja prawna jest zupełnie inna. Szczególnego znaczenia nabiera to przy bardzo dużych kwotach przekraczających limit gwarancji depozytów w jednym banku.
Zarówno odsetki z lokat, jak i dochody odsetkowe z obligacji podlegają zasadniczo 19-procentowemu podatkowi od dochodów kapitałowych. Dlatego nominalne 5,35 proc. nie oznacza, że siła nabywcza oszczędności zwiększy się właśnie o 5,35 proc. po opodatkowaniu. Podobnie lokata reklamowana jako 6 proc. nie przyniesie klientowi 6 proc. netto. Przy prostym rocznym porównaniu 5,35 proc. odpowiada około 4,33 proc. po 19-procentowym podatku, natomiast 6 proc. około 4,86 proc.
Długoterminowe porównanie jest bardziej skomplikowane, ponieważ znaczenie ma kapitalizacja. W obligacjach EDO odsetki zwiększają podstawę naliczania odsetek w kolejnych latach, co wzmacnia działanie procentu składanego. W wielu lokatach klient po zakończeniu okresu otrzymuje kapitał i odsetki pomniejszone o podatek, a dopiero pozostałą kwotę może ponownie ulokować. Dlatego dwóch produktów nie powinno się porównywać jedynie przez spojrzenie na pierwszą stawkę w reklamie. Przy dziesięcioletnim horyzoncie ważna jest również częstotliwość kapitalizacji, przyszłe stawki, podatek i koszt ewentualnego wcześniejszego wyjścia.
Lokata może być lepszym wyborem przede wszystkim dla osoby oszczędzającej na krótki okres. Jeżeli pieniądze będą potrzebne za miesiąc, trzy miesiące albo pół roku, atrakcyjna promocja bankowa może dać wyższy wynik niż obligacje. We wrześniu najwyższe stawki sięgają 7 proc., a w ofertach 3-6 miesięcznych pojawia się nawet 6 proc. Trzeba jednak zaakceptować ograniczenia dotyczące nowych klientów, limitów wpłat, dodatkowego konta czy wymaganych aktywności.
Lokata ma również przewagę wtedy, gdy oszczędzający chce dokładnie wiedzieć, ile otrzyma w konkretnym terminie i nie interesuje go wieloletnia ochrona przed inflacją. Produkt trzy- lub sześciomiesięczny jest prosty: znamy kapitał, oprocentowanie i datę zakończenia. Nie trzeba analizować przyszłego CPI ani kosztów przedterminowego wykupu dziesięcioletniego papieru. Dla pieniędzy przeznaczonych na wakacje, remont czy wkład własny potrzebny za kilka miesięcy taka prostota często ma większą wartość niż wyższa marża oferowana przez wieloletnią obligację.
Przewaga obligacji rośnie wraz z horyzontem oszczędzania. Osoba odkładająca pieniądze na emeryturę, edukację dziecka czy cel oddalony o kilka lub kilkanaście lat nie wie, jakie lokaty będą oferowane w 2028, 2030 czy 2035 roku. Kupując EDO, otrzymuje natomiast z góry ustalony mechanizm: 5,35 proc. w pierwszym roku, a później inflację powiększoną o marżę 2 pkt proc. Dzięki temu nie musi co kilka miesięcy szukać kolejnej promocji i zastanawiać się, gdzie przenieść kapitał.
Obligacje są też wygodne dla osoby, która chce inwestować większą kwotę bez warunków charakterystycznych dla promocyjnych depozytów. Cena jednej obligacji wynosi 100 zł, więc próg wejścia jest niewielki. Nie trzeba otwierać rachunku z kartą, zapewniać wpływu wynagrodzenia czy wyrażać zgód marketingowych tylko po to, żeby uzyskać reklamowane oprocentowanie. Ceną za tę wygodę jest natomiast mniejsza atrakcyjność przy bardzo krótkim okresie oraz opłaty za wcześniejsze zakończenie części wieloletnich emisji.
Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich oszczędzających. We wrześniu 2026 roku najlepsze promocyjne lokaty potrafią zaoferować nominalnie więcej niż EDO. Maksimum na rynku sięga 7 proc., a kilka banków przekracza 5 proc. Jeżeli ktoś ma 10 tys. czy 20 tys. zł, spełnia warunki promocji i chce ulokować środki na kilka miesięcy, dobra lokata może przynieść wyższy krótkoterminowy zysk.
Przy wieloletnim oszczędzaniu porównanie przechyla się jednak w inną stronę. Lokatę trzeba będzie odnawiać po stawkach, których dzisiaj nie znamy, podczas gdy EDO mają mechanizm inflacja plus 2 pkt proc. i kapitalizację odsetek. Dlatego 5,35 proc. nie powinno być traktowane jako główny argument za zakupem dziesięcioletnich obligacji. Znacznie ważniejsza jest konstrukcja oprocentowania od drugiego roku. Lokata może być dziś lepszym miejscem dla pieniędzy potrzebnych w najbliższych miesiącach, natomiast obligacje indeksowane inflacją mogą być bardziej naturalnym rozwiązaniem dla kapitału, który ma pozostać odłożony przez wiele lat. Najrozsądniejsze porównanie zaczyna się więc nie od procentów, ale od terminu, w którym pieniądze mają ponownie stać się potrzebne.