Na 7 września 2026 roku likwidacja nie jest jeszcze obowiązującym prawem. Projekt musi przejść dalszy proces legislacyjny, dlatego nie można przesądzać, że ulga na pewno zniknie w dokładnie takim kształcie. Kierunek Ministerstwa jest jednak jasny - resort uznaje, że obecna preferencja nie spełnia już wystarczająco dobrze funkcji zachęty do podejmowania dodatkowej ekspansji, ponieważ wiele firm poniosłoby podobne wydatki również bez ulgi. Dla przedsiębiorców oznacza to, że 2026 rok może być ostatnim okresem, w którym poniesienie kwalifikowanych kosztów pozwoli nabyć prawo do dodatkowego odliczenia.
Takie rozwiązanie przewiduje projekt UD461 przygotowany przez Ministerstwo Finansów i Gospodarki. Wśród proponowanych zmian znalazła się likwidacja ulgi na ekspansję w PIT i CIT. Jednocześnie resort chce przedłużyć ulgę na robotyzację o kolejne 10 lat oraz zlikwidować ulgę internetową. Pokazuje to, że nie chodzi o mechaniczne usuwanie wszystkich preferencji podatkowych, lecz o zmianę ich struktury i pozostawienie tych, które zdaniem projektodawcy silniej wpływają na decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw.
Ministerstwo uzasadnia likwidację tym, że wydatki objęte ulgą na ekspansję są często naturalnym elementem planów rozwojowych firmy. Przedsiębiorca wchodzący na nowy rynek i tak musi uczestniczyć w targach, przygotować reklamę, certyfikację czy materiały ofertowe. Zdaniem resortu ulga coraz częściej nie powoduje więc powstania nowej aktywności, lecz jedynie obniża podatek od działań, które zostały już zaplanowane. W projekcie wprost stwierdzono, że preferencja utraciła pierwotne uzasadnienie i stała się nieefektywnym sposobem wykorzystywania dochodów budżetowych.
Mechanizm jest atrakcyjny dlatego, że pozwala podatkowo rozliczyć określone wydatki dwa razy. Najpierw wydatek stanowiący koszt uzyskania przychodu pomniejsza dochód na zwykłych zasadach. Następnie ta sama kwalifikowana kwota może zostać dodatkowo odliczona od podstawy opodatkowania w ramach ulgi na ekspansję. W praktyce mówi się więc o możliwości podatkowego rozliczenia 200 proc. określonych kosztów. Dodatkowe odliczenie w ramach samej ulgi nie może jednak przekroczyć 1 mln zł w jednym roku podatkowym.
Nie oznacza to, że przedsiębiorca otrzymuje zwrot całego wydatku. Korzyść zależy od wysokości odliczenia i stawki podatku. Przykładowo spółka CIT ponosząca 500 tys. zł kwalifikowanych wydatków może zaliczyć tę kwotę do kosztów, a następnie ponownie pomniejszyć podstawę opodatkowania o kolejne 500 tys. zł, jeżeli spełnia wszystkie warunki. Sama wartość oszczędności podatkowej zależy już od konkretnej stawki CIT. Mechanizm jest więc najbardziej atrakcyjny dla firm rzeczywiście ponoszących duże koszty związane z wejściem na nowe rynki albo zwiększaniem sprzedaży własnych produktów.
W PIT preferencja jest dostępna dla przedsiębiorców osiągających dochody z działalności gospodarczej opodatkowane według skali podatkowej albo 19-procentowym podatkiem liniowym. W CIT mogą z niej korzystać podatnicy osiągający przychody inne niż przychody z zysków kapitałowych. Najważniejszy warunek dotyczy jednak produktów. Ulga obejmuje zwiększanie sprzedaży rzeczy wytwarzanych przez samego podatnika. Nie wystarczy kupić gotowy produkt od innej firmy, oznaczyć własną marką i następnie promować go na nowym rynku.
Oficjalne wyjaśnienia Ministerstwa są w tym zakresie dość restrykcyjne. Spółka, która tylko zleca produkcję innemu przedsiębiorcy i później sprzedaje gotowy towar pod własną marką, nie spełnia warunku samodzielnego wytwarzania. Z drugiej strony również firma wykonująca produkcję wyłącznie na zlecenie innego podmiotu może nie uzyskać prawa do ulgi, jeżeli w istocie świadczy usługę produkcyjną i nie sprzedaje własnego produktu na własny rachunek. Dlatego przed poniesieniem dużych kosztów ekspansji warto szczegółowo przeanalizować model działalności.
Katalog kosztów jest ustawowo ograniczony. Obejmuje przede wszystkim uczestnictwo w targach, w tym organizację miejsca wystawowego, bilety lotnicze oraz zakwaterowanie i wyżywienie przedsiębiorcy lub pracowników uczestniczących w wydarzeniu. Odliczyć można również działania promocyjno-informacyjne dotyczące produktów, takie jak zakup przestrzeni reklamowej, przygotowanie strony internetowej, publikacje prasowe, katalogi, broszury i ulotki. Nie jest więc tak, że każdy wydatek marketingowy automatycznie kwalifikuje się do preferencji.
Do ulgi mogą wejść także koszty dostosowania opakowań do wymagań kontrahentów, przygotowania dokumentacji umożliwiającej sprzedaż, certyfikacji towarów, rejestracji znaków towarowych oraz dokumentacji potrzebnej do przystąpienia do przetargu albo składania ofert innym podmiotom. Jednocześnie oficjalne wyjaśnienia wykluczają na przykład zwykłe wynagrodzenia pracowników. Firma może rozliczyć określone koszty ich uczestnictwa w targach, ale nie pensję za czas pracy.
Nie. Sam fakt zakupu reklamy czy przygotowania strony internetowej nie wystarcza. Wydatek musi być związany z celem zwiększenia przychodów ze sprzedaży produktów wytwarzanych przez przedsiębiorcę i należeć do katalogu kosztów kwalifikowanych. Dodatkowo nie może zostać podatnikowi zwrócony w jakiejkolwiek formie ani ponownie odliczony w innym mechanizmie, jeżeli prowadziłoby to do niedozwolonego wielokrotnego wykorzystania tego samego kosztu. Przedsiębiorca powinien również posiadać fakturę lub inny dokument potwierdzający poniesienie wydatku.
Duże znaczenie ma także cel gospodarczy. Kampania reklamowa promująca bieżącą sprzedaż może wymagać innej oceny niż działania związane z wejściem na nowy rynek czy rozpoczęciem sprzedaży nowego produktu. Ulga została skonstruowana jako wsparcie ekspansji, a nie jako ogólna premia za wszystkie wydatki marketingowe. W praktyce przy większych kwotach warto gromadzić nie tylko faktury, ale również umowy, materiały reklamowe, dokumentację targową, informacje o nowych rynkach i dowody pokazujące, w jaki sposób konkretny wydatek miał prowadzić do zwiększenia sprzedaży.
To jedna z najważniejszych zasad, o której przedsiębiorcy czasem zapominają. Podatnik musi w ciągu kolejnych dwóch lat podatkowych, licząc od roku poniesienia wydatku, osiągnąć co najmniej jeden z przewidzianych rezultatów. Może zwiększyć przychody ze sprzedaży produktów w stosunku do poziomu z roku poprzedzającego poniesienie kosztu, rozpocząć sprzedaż produktów dotychczas nieoferowanych albo osiągnąć przychody ze sprzedaży dotychczasowych produktów w kraju, w którym wcześniej ich nie oferował.
Przy ocenie warunku bierze się pod uwagę przychody, z których dochód podlega opodatkowaniu w Polsce. To oznacza, że przedsiębiorca nie powinien ograniczać analizy do samego faktu poniesienia kosztów. Trzeba również później sprawdzić rezultat sprzedażowy. Jeżeli warunek nie zostanie spełniony, ulga może wymagać odpowiedniego skorygowania. Dlatego firmy planujące wykorzystanie preferencji w ostatnim roku jej funkcjonowania powinny jednocześnie przygotować system monitorowania sprzedaży w latach następujących po 2026 roku.
Jeżeli przepisy nie zostaną zmienione wcześniej i firma poniesie kwalifikowany koszt w roku podatkowym 2026, obecne regulacje co do zasady pozwalają odliczyć go w zeznaniu za rok, w którym został poniesiony. Przy założeniu wejścia likwidacji od 2027 roku właśnie wydatki 2026 mogą więc być ostatnią dużą grupą kosztów, dla których przedsiębiorcy nabędą prawo do preferencji. Nie należy jednak utożsamiać tego z zachętą do sztucznego przenoszenia wszystkich planowanych działań na ostatnie miesiące roku.
Decydujące znaczenie ma prawidłowe poniesienie kosztu według zasad podatkowych oraz spełnienie wszystkich pozostałych przesłanek. Firma, która w grudniu podpisze zamówienie na kampanię realizowaną i rozliczaną dopiero w 2027 roku, nie powinna automatycznie zakładać, że wydatek należy do 2026 roku. Moment ujęcia kosztu może zależeć od rodzaju świadczenia, sposobu rozliczenia i statusu podatnika. Przy większych projektach warto więc przeanalizować harmonogram wykonania usług, fakturowania i ponoszenia kosztów jeszcze przed końcem roku.
Obecne przepisy przewidują możliwość przenoszenia niewykorzystanego odliczenia przez sześć kolejnych lat podatkowych. Dotyczy to sytuacji, w której przedsiębiorca poniósł stratę albo osiągnął dochód zbyt niski, aby wykorzystać całą przysługującą ulgę. W takim przypadku niewykorzystana część nie przepada natychmiast, lecz może zostać rozliczona w kolejnych zeznaniach.
To jednak jeden z obszarów, przy których trzeba szczególnie uważnie obserwować przepisy przejściowe w finalnej ustawie likwidującej ulgę. Na obecnym etapie projekt UD461 określa kierunek zmian, ale ostateczne zasady ochrony praw nabytych będą zależały od finalnego brzmienia aktu. Rozsądne jest rozróżnienie dwóch sytuacji: nabywania nowego prawa do ulgi po jej likwidacji oraz kontynuowania odliczenia, które powstało wcześniej. Firmy posiadające duże niewykorzystane kwoty powinny sprawdzić przepisy przejściowe po opublikowaniu pełnego projektu i później ustawy uchwalonej przez parlament.
Maksymalna kwota dodatkowego odliczenia wynosi 1 mln zł w roku podatkowym. Jeżeli przedsiębiorca poniesie 1 mln zł kwalifikowanych kosztów i posiada wystarczający dochód, może najpierw zaliczyć je do zwykłych kosztów uzyskania przychodu, a następnie dodatkowo pomniejszyć podstawę opodatkowania o kolejne 1 mln zł. Właśnie dlatego Ministerstwo opisuje ulgę jako mechanizm pozwalający podatkowo rozliczyć do 200 proc. określonych wydatków.
Rzeczywista oszczędność podatkowa zależy oczywiście od stawki podatku. Dodatkowe odliczenie 100 tys. zł nie oznacza zwrotu 100 tys. zł, lecz obniżenie podstawy opodatkowania właśnie o tę wartość. W przypadku podatnika liniowego efekt podatkowy może więc być inny niż przy podatniku na skali, a spółka CIT musi uwzględnić swoją stawkę podatku. Przy wysokich kwalifikowanych wydatkach korzyść może być jednak liczona w dziesiątkach lub nawet setkach tysięcy złotych, dlatego planowana likwidacja ulgi jest ważna szczególnie dla producentów intensywnie inwestujących w sprzedaż zagraniczną.
Sama działalność handlowa nie wystarcza. Podstawową cechą ulgi jest to, że dotyczy sprzedaży produktów wytworzonych przez samego podatnika. Oficjalne materiały Ministerstwa Finansów jednoznacznie wskazują, że przez produkt rozumie się rzecz wytwarzaną przez przedsiębiorcę. Firma, która wyłącznie kupuje gotowe towary i odsprzedaje je dalej, zasadniczo nie spełnia tego warunku.
Szczególnie ostrożne powinny być marki korzystające z produkcji kontraktowej. Sam fakt sprzedaży pod własnym logo nie przesądza o uznaniu firmy za producenta na potrzeby ulgi. Ministerstwo wskazuje wprost, że spółka zlecająca wytworzenie produktów zewnętrznemu podmiotowi i następnie sprzedająca je pod własną marką nie może automatycznie skorzystać z preferencji. Dlatego końcówka funkcjonowania ulgi nie powinna prowadzić do agresywnego rozliczania wydatków przez firmy, które wcześniej nie spełniały kryterium produkcyjnego.
Nie. Preferencja od początku została skonstruowana szerzej. Może dotyczyć zarówno ekspansji zagranicznej, jak i zwiększania sprzedaży na rynku polskim. Kluczowe jest spełnienie ustawowych warunków dotyczących wzrostu przychodów ze sprzedaży produktów, rozpoczęcia sprzedaży nowych produktów albo rozpoczęcia sprzedaży na nowym rynku krajowym rozumianym w kontekście przepisów. Już przy wprowadzaniu ulgi Ministerstwo Finansów podkreślało, że ma ona wspierać rozwój firm zarówno w kraju, jak i za granicą.
Dla przedsiębiorców oznacza to, że preferencja nie jest zarezerwowana wyłącznie dla eksporterów. Producent rozszerzający dystrybucję w Polsce również może znaleźć kwalifikowane wydatki, jeżeli spełnia pozostałe przesłanki. W praktyce najbardziej czytelne przypadki dotyczą jednak targów, certyfikacji i materiałów potrzebnych przy wejściu na kolejne rynki, ponieważ łatwiej wykazać ich bezpośredni związek z rozwojem sprzedaży. Im bardziej ogólny charakter ma wydatek, tym ważniejsza staje się dokumentacja pokazująca rzeczywisty cel ekspansyjny.
Projekt UD461 pokazuje dwa różne podejścia do preferencji podatkowych. Ulga na robotyzację, która według wcześniejszych zasad miała charakter czasowy i pozwalała nabywać prawo do odliczenia w latach 2022-2026, ma zostać przedłużona na kolejnych 10 lat. Ministerstwo argumentuje, że wsparcie robotyzacji wpływa na produktywność i konkurencyjność gospodarki. Jednocześnie przepisy mają zostać doprecyzowane tam, gdzie występowały problemy interpretacyjne dotyczące kosztów kwalifikowanych.
Ulga na ekspansję została oceniona odwrotnie. Resort uważa, że wydatki na promocję czy wejście na nowe rynki są często ekonomicznie uzasadnione również bez specjalnej zachęty podatkowej, dlatego utrzymywanie dodatkowego odliczenia nie przynosi wystarczającej wartości dodanej. Można więc powiedzieć, że państwo chce przesunąć nacisk z preferencji związanych ze sprzedażą w stronę inwestycji technologicznych i automatyzacji. Dla producentów korzystających dotychczas równolegle z obu mechanizmów może to oznaczać zmianę sposobu planowania podatkowego od 2027 roku.
Pierwszym krokiem powinien być przegląd wszystkich wydatków związanych z rozwojem sprzedaży ponoszonych w 2026 roku. Warto oddzielić koszty kwalifikowane od zwykłych wydatków marketingowych i sprawdzić, czy przedsiębiorstwo rzeczywiście wytwarza promowane produkty. Następnie trzeba ocenić, czy dany koszt należy do ustawowego katalogu, czy nie został zwrócony, czy istnieje odpowiednia dokumentacja i czy firma będzie mogła spełnić wymagany warunek sprzedażowy w ciągu kolejnych dwóch lat.
Drugim krokiem jest analiza planowanych projektów, które mogą zostać przeprowadzone jeszcze w 2026 roku z rzeczywistych powodów gospodarczych. Dotyczy to na przykład targów, certyfikacji, przygotowania opakowań czy materiałów wspierających wejście na nowy rynek. Nie chodzi o tworzenie sztucznych kosztów tylko po to, żeby skorzystać z ulgi, lecz o ustalenie, czy firma nie odkłada na 2027 rok inwestycji sprzedażowych, które i tak miała przeprowadzić i które w 2026 roku mogłyby jeszcze spełniać warunki preferencji. Przy kwotach zbliżających się do limitu 1 mln zł różnica podatkowa może być na tyle duża, że warto przeanalizować harmonogram bardzo dokładnie.
Najbezpieczniej traktować go jako potencjalnie ostatni rok nabywania nowych praw do ulgi, ale nie przedstawiać likwidacji jako faktu dokonanego. Projekt UD461 został opublikowany 27 sierpnia 2026 roku i nadal znajduje się na etapie procesu legislacyjnego. Dopiero uchwalenie ustawy, podpis i publikacja przesądzą o ostatecznym terminie oraz zasadach przejściowych.
Dla firmy planującej wydatki nie oznacza to jednak, że można temat odłożyć. Jeżeli zmiany wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku w zapowiadanym kształcie, przyszłoroczne wydatki na targi, kampanie promocyjne, certyfikację czy dokumentację sprzedażową nie będą już tworzyły nowego prawa do dodatkowego odliczenia w obecnej formie. 2026 rok może więc być ostatnią okazją, aby wykorzystać instrument, który pozwala kwalifikowane koszty rozliczyć raz jako zwykły koszt i drugi raz w ramach specjalnej preferencji. Dla producentów przygotowujących ekspansję to wystarczający powód, aby jeszcze przed końcem roku dokładnie przejrzeć plany sprzedażowe i podatkowe.